Co kolejkę będzie się pojawiało podsumowanie danej kolejki Ekstraklasy,w której to będą omawiane wszystkie spotkania,które się w tej kolejce odbyły oraz będą wybierany jedenastki oraz antyjedenastki danej kolejki. Zapraszamy do czytania :)
Zaczęło się.Pierwsza kolejka T-Mobile Ekstraklasy ruszyła.Już w piątek mogliśmy obejrzeć dwa spotkania w nowym sezonie najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.Na pierwszy ogień rzucone zostało Zagłębie Lubin oraz Pogoń Szczecin.Zagłębie,które przeżyło rewolucje.Wielu piłkarzy odeszło i dołączyło wielu nowych.Wszystko po to,żeby w Lubinie w końcu były satysfakcjonujące wyniki.Drużyna co roku przymierzana jest do europejskich pucharów jednak po fatalnej jesieni nadzieja pozostaje przełożona na kolejny sezon.W sezonie 2011/2012 kiedy to Pavel Hapal przychodził do Lubina jego drużyna zajęła 9 miejsce.Była to całkiem niezła lokata zważając na fatalną rundę jesienną "Miedziowych".Zespół przejęty przez Pavla Hapal zajmował ostatnią lokatę po rundzie jesiennej.Po fenomenalnej wiośnie Zagłębie ukończyło sezon na 9 miejscu co wspomniane było wcześniej.W sezonie 2012/2013 przez cały sezon to Pavel Hapal miał pod skrzydłami zespół Zagłębia.Po tak dobrej rundzie wiosennej ubiegłego sezonu każdy spodziewał się nawet walki o mistrzostwo.Natomiast po raz kolejny fatalna runda jesienna.Zagłębie z 18 punktami na koncie zajmowało 11 lokatę.Poprawa gry na wiosnę oraz poprawa wyników spowodowały,że Zagłębie ukończyło sezon 2012/2013 ponownie na 9 miejscu.Teraz kibice wymagają upragnionych pucharów.Na początek Zagłębie trafiło na ubiegłorocznego beniaminka T-Mobile Ekstraklasy Pogoń Szczecin.W Szczecinie każdy liczy się z ciężką walką o utrzymanie.W ubiegłorocznym sezonie do przed ostatniej kolejki drużynie groził spadek.Udało im się zostać w lidze kończąc sezon na 12 miejscu w tabeli.Trzeba jednak dodać,że ich przewaga nad spadkowiczem z Bełchatowa wyniosła tylko 4 punkty.Warto przypomnieć,że spotkanie Zagłębie z Pogonią było także inauguracją ubiegłorocznego sezonu z tą różnicą,że pierwsze spotkanie odbyło się w Szczecinie.Tam niespodziewanie Pogoń rozgromiła zespół Pavla Hapala aż 4:0.Mimo wszystko teraz do Lubina przyjeżdżali oni jako chłopiec do bicia,z którym Zagłębie miało się szybko rozprawić.Do zespołu "Miedziowych" przyszli tacy zawodnicy jak Piątek,Przybecki,Oleksy czy Kwiek,którzy stanowili o sile swoich dawnych zespołów.Miłosz Przybecki przybył do Lubina z wielką odpowiedzialnością na barkach,gdyż miał on zastąpić Szymona Pawłowskiego,który był niekwestionowanym liderem "Miedziowych" w ostatnich latach.Szymon po wygaśnięciu umowy związał się z poznańskim Lechem,a w Lubinie wieżą,że Przybecki będzie jego następcą.W związku z rewolucją z zespołu odeszli także Łukasz Hanzel,Kamil Wilczek,Csaba Horvath oraz Costa Nhamoinesu.Mimo wszystko każdy spodziewał się pewnego zwycięstwa dla Zagłębia.Mecz rozpoczął się straszliwie źle dla Lubinian.Już w 5 minucie bramkę dla Pogoni zdobył obrońca Maciej Dąbrowski.Bramka padła po wrzutce Akahoshiego.Maciej wygrał główkę ze stoperem oraz kapitanem Zagłębia Adamem Banasiem i strzałem głową bezradnie interweniującego Michała Gliwę.Po bramce zespół Pogoni cieszył się robiąc kołyskę dla córki Macieja Dąbrowski.Mecz był zdominowany przez zespół ze Szczecina.Grali oni wysokim pressingiem szybko zmuszając Lubinian do błędów.Jedyne akcje Zagłębia były po wrzutkach Roberta Jeża z 30-40 metra,które padały łupem Radosława Janukiewicza bądź były przerywane przez obrońców Portowców.Nagle w 29 minucie akcja dwóch Japończyków.Takafumi Akahoshi długo holował piłkę po czym zagrał ją do swojego rodaka Takuy Murayamy.Ten minął Bartosza Rymaniaka i wrzucił w pole karne.Michał Gliwa wypiąstkował piłkę na piąty metr,a Akahoshi uprzedził Jiri Bilka pakując piłkę do siatki na 2:0.Kibice Zagłębia byli źli postawą swoich zawodników którzy nie mogli złożyć żadnej składnej akcji.Pogoń do końca spotkania konsekwentnie grała.Grali wysokim pressingiem i zawsze był ktoś kto asekurował danego piłkarza.Zagłębie nie mogło nic zrobić i nie mieli wielu klarownych sytuacji.Najlepszą miał wychowanek "Miedziowych" Arkadiusz Woźniak,który po wejściu na boisku wniósł trochę świeżości,a na pewno chęci do gry.W 85 minucie po dośrodkowaniu z lewej strony piłka spadła mu na nogę jednak ten fatalnie skiksował.Ten strzał podkreślił jedynie bezradność w tym meczu Zagłębia.Wcześniej Pogoń miała kilka sytuacji.Kilka razy uderzył zza pola karnego Maksymilian Rogalski jednak jego strzały nie szły w światło bramki.Dobrą sytuację,również miał Jakub Bąk jednak jego strzał obronił Gliwa.Strasznie słabo spisały się nowe nabytki Zagłębia.Przybecki był w tym spotkaniu kompletnie wyłączony z gry,a nawet jeżeli miał piłkę i miał trochę miejsca to jego decyzje oraz wykonanie były fatalne.Aleksander Kwiek zagrał tak jak w rundzie wiosennej,czyli słabo.Oleksy nie wnosił zbyt wiele do ofensywy,a w defensywie namęczył się kilka razy z Jakubem Bąkiem.Łukasz Piątek zszedł z boiska już po przerwie.Robertowi Jeżowi w tym spotkaniu nie wychodziły do końca dośrodkowania,z których Zagłębie miało jedynie szansę zagrozić Pogoni.Michal Papadopulos był kompletnie wyłączony z gry.Jeżeli można kogoś ocenić na plus to mały plusik dla Arka Woźniaka,który po wejściu wniósł chęć do gry i pewną świeżość.To była jednak i tak zdecydowanie za mało,żeby pokonać świetnie dysponowaną w tym meczu Pogoń.Praktycznie każdy zarobił na duży plusik.Murayama i Akahoshi we dwójkę skradli show.Japończycy fenomenalnie klepali nieporadnych w tym meczu obrońców Zagłębia.Można było,również zobaczyć kilka popisów technicznych z ich strony.Bardzo dobrze spisywali się Adam Frączczak i Mateusz Lewandowski.Dwójka bocznych obrońców w tym spotkaniu świetnie podłączała się do akcji ofensywnych,a w defensywie mimo iż nie mieli zbyt wiele roboty to też prezentowali się bardzo dobrze.Mecz stał na niezłym poziomie jednak za sprawą szczecińskiego klubu.Brakowało Zagłębia grającego dobrą piłkę i wierzącego w zwycięstwo.Z taką grą w Lubinie puchary znów muszą zostać przełożone na kolejny sezon.Kibice natomiast domagają się zwolnienia Pavla Hapala.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Drugim spotkaniem w pierwszej kolejce było starcie Wisły Kraków z Górnikiem Zabrze.Mecz szczególny z kilku względów.Jest to bowiem trzecie podejście Franciszka Smudy do drużyny z Krakowa.Dodatkowo odbyło się pożegnanie Radosława Sobolewskiego ze stadionem przy ulicy Reymonta.Piłkarz,który ostatnie 8 lat spędził w krakowskim zespole będąc niekwestionowanym liderem "Białej Gwiazdy".Łącznie dla Wisły wystąpił w 186 spotkaniach.Prawdopodobnie był to jego ostatni mecz na Reymonta tylko,że tym razem występował już jako zawodnik Górnika Zabrze.W tym spotkaniu także Arkadiusz Głowacki,obecny kapitan Wisły świętował.Był to bowiem jego 300 setny mecz na boiskach Ekstraklasy.Spotkanie się rozpoczęło.Wisła z powodu braku napastnika była zmuszona grać w tym spotkaniu z Łukaszem Gargułą na szpicy.Od początku spotkania to Górnik zaatakował.Pierwszą niezłą okazję na zdobycie bramki miał kapitan Zabrzan Adam Danch jednak jego strzał głową powędrował ponad bramką.Potem zaatakowała Wisła.Sarki dynamicznie wszedł w pole karne i wycofał do Stolarskiego ten jednak takim strzałem nie mógł pokonać Norberta Witkowskiego.Kolejne akcje,również były nieskutecznie.W początkowej fazie spotkania obie zespoły szły cios za cios.Tylko że te "ciosy" były słabe,gdyż było wiele strzałów jednak leciały one wyraźnie bądź minimalnie obok bramki.Później znowu Emmanuel Sarki pokazał się z niezłej strony.Michał Chrapek zagrał mu dobrą piłkę w pole karne jednak Sarkiego minimalnie uprzedził Witkowski.Końcówka pierwszej odsłony spotkania należała już do Górnika.Mieli kilka sytuacji jednak byli nieskutecznie.Najlepszą okazję w tym spotkaniu stworzył sobie Prejuce Nakoulma.Dynamicznie wbiegł w pole karne balansem ciała myląc Marko Jovanovicia.Burkińczyk był w sytuacji sam na sam z Michałem Miśkiewiczem jego strzał jednak pozostawiał wiele do życzenia,gdyż trafił do centralnie w Miśkiewicza.Potem w ładnej sytuacji widzieliśmy Michała Chrapka.Młody pomocnik Wisły otrzymał podanie od Łukasza Garguły i będąc w polu karnym zamarkował strzał myląc robiących wślizg dwóch obrońców Górnika.Jednak jak przekładał sobie na lepszą nogę,żeby oddać strzał uprzedził go wracający we własne pole karne Rafał Kosznik,dla którego był to debiut w barwach Górnika Zabrze.Cały mecz tak wyglądał.To jedni to drudzy mieli sytuacje na zdobycie bramki jednak najbardziej brakowało skuteczności,gdyż strzałów w światło bramki było jak na lekarstwo.Widać było dziury w obronie Wiślaków.Nie radził sobie w tym spotkaniu Marko Jovanović,który z konieczności występował na pozycji stopera.Nie potrafił zatrzymać Nakoulmy gdy ten zwykłym balansem ciała bez kłopotu go minął.Dodatkowo prawie spowodował rzut karny.Wjechał wślizgiem we własnym polu karnym gdy przy piłce był Małkowski.Ten się wywalił sędzia jednak był czujny i nie odgwizdał karnego.Marko może mówić o dużym szczęściu,gdyż faulu nie było jednak był bliski kontaktu z Małkowskim.Później też nie poradził sobie z Nakoulmą,gdyż pozwolił piłce wejść w kozioł tuż przed sobą.Reprezentant Burkina Faso minął go,a Marko ratował się faulem na szczęście dla niego sędzia uznał,że to popularny Prezes faulował.Młody Stolarski w drugiej połowie spisywał się nieźle.Grał dobrze w defensywie i cały czas do końca podłączał się do akcji ofensywnych.Miśkiewicz tak jak z drugiej strony Witkowski.To co miał do bronienia to bronił chociaż za dużego pola do popisu oboje nie mieli.Najjaśniejszym punktem Wisły był ich kapitan.Arek Głowacki był w tym spotkaniu nie do przejścia.W pierwszej połowie kilka razy ratował Wisłę dzięki swoim wślizgom,które przerywały akcje Zabrzan.Bardzo dobrze sobie w tym spotkaniu radził i nie popełniał błędów.Tylko raz sfaulował Małkowskiego w drugiej połowie za co obejrzał kartonik jednak poza tą sytuacją był nie do przejścia.Z drugiej strony Danch i Gancarczyk tak samo bardzo solidne zawody.Kosznik i Olkowski świetnie podłączali się do akcji ofensywnych.Rafał w drugiej połowie się bardziej obudził i szedł do ofensywy.W defensywie miał trochę pracy w pierwszej połowie z Sarkim jednak generalnie radził sobie dobrze.Olkowski był bezrobotny w defensywie bo na jego stronie Małecki był bezradny.Mały zagrał fatalne spotkanie.Spotkanie było dosyć szybkie jednak brakowało skuteczności bo mogliśmy zobaczyć kilka ciekawych akcji.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejnym spotkaniem pierwszej kolejki T-Mobile Ekstraklasy był mecz powracającej do Ekstraklasy po 19 latach bydgoskiego Zawiszy z Jagiellonią Białystok.Mecz odbywał się w Bydgoszczy przez co kibice mogli świętować pierwsze spotkanie swojej drużyny w Ekstraklasie po wielu latach.Człowiekiem,który w końcu poprowadził Zawiszę do awansu jest były trener i piłkarz Śląska Wrocław Ryszard Tarasiewicz.Jagiellonia,również z nowym trenerem,a mianowicie z Piotrem Stokowcem,który prowadził ostatnio Polonię Warszawa.Do Zawiszy trafił Herold Goulon,któremu warto się przyglądać.Piłkarz ten grał w młodzieżowych reprezentacjach Francji i zna się chociażby z Matuidim.Jednak jak sam mówi przez to,że był leniwy skończył tak jak skończył.Mówi się,że może być to nowa gwiazda naszej ligi,więc jego debiut na boiskach Ekstraklasy bardzo każdego ciekawił.Spotkanie się rozpoczęło.I na pierwszą groźną sytuację nie trzeba było długo czekać.Już w 6 minucie kapitan bydgoskiego klubu Łukasz Skrzyńki huknął z rzutu wolnego.Piłka uderzył w poprzeczkę i po wielkim zamieszaniu w polu karnym piłka ostatecznie trafiła pod nogi Vahana Gevorgyana.Ten uderzył i piłkę z linii bramkowej wybił Michał Pazdan.Było niesamowicie groźnie i do końca nie było wiadomo czy piłka przekroczyła linię bramki.Okazało się,że sędziowie mieli racje nie uznając tego gola,gdyż piłka nie zdążyła przekroczyć całym obwodem linii bramkowej.Pazdan zasłużył sobie tą interwencją na wielki plus,gdyż gdyby nie on już na początku spotkania Zawisza strzeliłby bramkę.Potem kontrolę na boisku przejęła Jagiellonia.Pierwszą naprawdę dobrą sytuację miał Tomasz Kupisz.Dani Quintana zagrał mu dobrą piłkę jego strzał udanie obronił Wojciech Kaczmarek.Pierwsza połowa zdecydowanie pod kontrolą Jagiellonii.Tylko,że nic z tego nie wynikało.Brakowało jakiegoś ożywienia gry.Natomiast dostaliśmy za to festiwal spalonych,których było wiele w pierwszej połowie.Na początku drugiej połowy fantastyczną sytuację do zdobycia bramki miał Dawid Plizga.Dostał on piłkę od Tomka Kupisza i mając praktycznie pustą bramkę przed sobą uderzył niecelnie.Usprawiedliwić mógł się on jedynie tym,że piłka odbiła się przed nim mimo to powinno być 1:0 po takiej akcji.Po kilku próbach strzałów nagle w 77 minucie drugi żółty kartonik,a w konsekwencji czerwony obejrzał doświadczony pomocnik bydgoskiego klubu Hermes.Obie kartki jak najbardziej zasłużone.Pierw faul taktyczny za co musiał obejrzeć kartkę,a we wspomnianej 77 minucie na środku boiska wjechał wyprostowanymi nogami w Jakuba Tosika,który był przy piłce.Wślizg był w piłkę jednak sam zamiar oraz agresja spowodowały,że sędzia Pskit musiał odesłać go do szatni.Osłabiony Zawisza już zaraz został skarcony.W 78 minucie bramkę dla Jagiellonii zdobył Bekim Balaj.Niespełna 8 minut wcześniej pojawił się nam ten piłkarz na boisku.Lepszego debiutu w Ekstraklasie nie mógł sobie wymarzyć.Piątkowski podał mu piłkę,a ten bez problemu pokonał Kaczmarka.W ostatnich sekundach strzał oddał jeszcze Dudek jednak strzał był niecelny.Potwierdził on jedynie słabą dyspozycję beniaminka w tym meczu.Jagiellonia wygrywa zasłużenie,gdyż miała kontrolę nad tym co działo się na boisku.Głupie osłabienie zespołu przez Hermesa skarciło Zawiszę.Mecz generalnie toczył się w środku pola.Nie było jakiś ciekawych sytuacji.Co do debiutu Goulana to grał często nonszalancko i notował kilka głupich strat przy samym rozgrywaniu piłki.Doszukiwał się on najprostszych rozwiązań.Można go jednak pochwalić za niesamowite utrzymanie się przy piłce.Mając przy sobie trójkę rywali potrafił ustać na nogach i dalej holować piłkę.Mimo to nie był to debiut marzeń.Powrót do Ekstraklasy Zawiszy nie wyglądał najlepiej jednak za to kibice świetnie się bawili.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Drugim,a zarazem ostatnim meczem w sobotę było spotkanie Legii Warszawa z Widzewem Łódź.Legia z pewnością chciała pokazać ich dużo ambicje po fatalnej pierwszej połowie z meczu z The New Saints.Natomiast Widzew po odejściu kilku czołowych zawodników był zdecydowanie zespołem,który miał zostać ofiarą Legii.Największe zamieszanie ostatnich tygodni w drużynie z Łodzi to wielka afera z Thomasem Phibelem w roli głównej.Stoper Widzewa opuścił przygotowanie do sezonu i postanowił przedłużyć sobie wakacje.Przez pewien czas nie było z nim żadnego kontraktu.Ostatecznie powrócił do Widzewa i w meczu z Legią był w podstawowej jedenastce.Legia wyszła innym składem.W zespole pojawili się Patryk Mikita oraz Mateusz Cichocki,dla których był to debiut w Ekstraklasie.Warto było obserwować tą dwójkę,gdyż są oni przyszłością Legii.Mecz się rozpoczął i co ciekawe to Widzew ruszył pierwszy do ataku.Bartłomiej Pawłowski chciał pokonać strzałem głową Dusana Kuciaka.Jego strzał został jednak zblokowany przez obrońców.Potem Legia szybko chciała odpowiedzieć.Świetne podanie Patryka Mikity do Miroslava Radovicia i Serb wykorzystał to zdobywając gola na 1:0.W tej sytuacji bramkarz Widzewa Maciej Mielcarz popełnił błąd,gdyż mógł wyjść i skrócić róg pomocnikowi Legii.Później naprawdę groźna sytuacja dla Widzewa w 33 minucie.Niezastąpiony Bartek Pawłowski zaserwował prawdziwą bombę jednak Dusan Kuciak był czujny i wybronił jego strzał.Piłkarz sprytnie zauważył,że bramkarz Legii był wysunięty i chciał go przelobować.Za chwilę odpowiedź Legii.Żyro świetnie podaje Mikicie jednak debiutant zmarnował 100% sytuację.Zdecydował się strzelił z pierwszej piłki będąc sam na sam z Mielcarzem jego strzał powędrował jednak nad bramką Widzewa.Dosłownie kilka sekund później Kuba Rzeźniczak grający w tym meczu z opaską kapitańską pokazał młodszemu koledze jak powinno wykorzystywać się sytuacje.Żyro wrzucił w pole karne,a Kuba wślizgiem strzela i tym razem Maciek Mielcarz mógł wyjąć jedynie piłkę z siatki.Chwilę później ponownie kapitan Legii.Tym razem prawy obrońca postanowił huknąć z dwudziestu paru metrów na bramkę Widzewa.Zobaczył on lekko wysuniętego Mielcarza i mocnym strzałem chciał zdobyć drugą bramkę.Na szczęście dla Widzewa piłka uderzyła tylko w poprzeczkę.Na początku drugiej połowy znów do ataku ruszył Widzew.Bartek Pawłowski po raz kolejny popisał się fenomenalnym dryblingiem jednak jego strzał ponownie wybronił Dusan Kuciak.I co najśmieszniejsze ponowna odpowiedź Legii.Idealne dośrodkowanie Brzyskiego za linię obrony i Michał Kucharczyk dobija piłkę.Ponownie Mielcarz nie miał nic do powiedzenia.Wina przy tej bramce obrońców,którzy zaspali oraz ponownie wrzutka szła od strony słabego w tym spotkaniu Jakub Bartkowskiego.Też nie popisał się Karol Tomczyk,który krył Mikitę chociaż powinien zająć się kryciem Kucharczyka.Kolejna akcja znowu dla Widzewa.Okachi w sytuacji sam na sam jednak fenomenalna obrona Kuciaka.Jak wiemy niewykorzystane potrafią się mścić i w tym spotkaniu to przysłowie było sprawdzone.Wrzutka do Kucharczyka i Michał pewnie pokonuje Mielcarza.Chwilę później znów Kucharczyk pokazał,że jest w formie.Odebrał piłkę piłkarzom Widzewa i sam przebiegł przez połowę boiska.Podał piłkę do Radovicia,który miał pustą bramkę.Po strzale Serba Princewill Okachi wybił piłkę w fantastyczny sposób.Tym razem to jednak Widzew odpowiedział bramką.Wprowadzony na początku drugiej połowy Łukasz Staroń uderza zza pola karnego i piłka po jego strzale od słupka wpada do bramki.Potem przykra kontuzja Abbesa i Widzew musiał kończyć to spotkanie w 10.W końcówce meczu Patryk Mikita w końcu strzelił bramkę.Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego pokonał Mielcarza uderzeniem głową.Znów świetna asysta Brzyskiego.Tak zakończył się ten mecz.Oba zespoły chciały grać ofensywnie co było przyjemne dla oka.Tylko że defensywa Widzewa była dzisiaj strasznie dziurawa,a w Legii na bramce był Dusan Kuciak,który bronił fantastycznie.W Widzewie dobry mecz Pawłowskiego i Okachiego.Tylko oni zagrali na dobrym poziomie.W Legii dobry debiut Mikity,który zanotował dwie asysty i strzelił bramkę.Świetne zawodny Kucharczyka oraz Brzyskiego.Kuciak był ostoją defensywy Legii.Ubiegłoroczny mistrz pokonuje Widzew po fantastycznym spotkaniu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz